Przeczekać mgłę

mgła-nad-golden-gate

Budzik dzwoni o 3 nad ranem. Niechętnie, ale i z oczekiwaniem tego, co przyniesie dzień, zwlekam z łóżka swoje ciało, jakby cięższe o 50 kg niewyspania. Szybkie śniadanie, domknięcie walizek, trzykrotne sprawdzenie dokumentów. Wyjazd. Lotnisko. Sześć godzin lotu. San Francisco. Nie ma co czekać, w hotelu nie przyjmują naszych bagaży, bo za wcześnie. Jedziemy pod Golden Gate i już po chwili przełykamy gorzki smak rozczarowania…

Golden Gate we mgle
Golden Gate we mgle.

Czytaj dalej „Przeczekać mgłę”

Siła nadawania znaczenia

Tekst o sile nadawania znaczenia słowom i określeniom, którą w sobie mam

Wiem, jak chcę być postrzegana. W mojej głowie ułożyłam sobie zbiór przymiotników, które opisują moją osobowość. Nie, nie wszystkie są pozytywne. Mam świadomość przynajmniej części swoich wad. Istnieje również zbiór przymiotników, których nie lubię. I lepiej ich nie używaj względem mnie. Bo się zbieszę. A jak mi przejdzie złość, zacznę się zastanawiać się, o co ci właściwie chodziło. Bo przecież nie chciałeś mnie urazić, mówiąc, że jestem rodzinna, prawda?

Tekst o sile nadawania znaczenia słowom i określeniom, którą w sobie mam Czytaj dalej „Siła nadawania znaczenia”

Sapere aude!

W zasadzie nie wiem od czego zaczęła się ta indoktrynacja. W którym momencie uwierzyłam, że TO jest właśnie cel życia. Nie wiem jak długo byłam pod wpływem tych wszystkich porad, zasad postępowania, zakazów i nakazów. Jednak otrząsnęłam się. Wcale już nie chcę być szczęśliwa. A w zasadzie, nie chcę musieć być szczęśliwą.

poszukiwanie szczęścia na siłę
Just the way you are

Czytaj dalej „Sapere aude!”

Mieszanka wybuchowa

dążenia-do-bycia-oryginalnym

Siedzę przed komputerowym substytutem pustej kartki papieru. Miałam napisać post o akceptacji przeszłości, ale wczoraj przeczytałam podobny na innym blogu. Nie chcę już o tym pisać. To taki mój zgubny snobizm. Muszę być oryginalna. Nie chcę powtarzać tekstów na tematy, które już zostały poruszone. Wydaje mi się to wtórne i mało kreatywne. Nieciekawe. Poza tym, co ja mogę wnieść do dyskusji ponad to, co już zostało powiedziane? Jeszcze mi zarzucą, że ściągam od innych, nie mam własnego zdania.

Jestem próżna i ambitna. Mieszanka wybuchowa.

dążenia-do-bycia-oryginalnym
Wolność!

Czytaj dalej „Mieszanka wybuchowa”

Best friend. Forever?

Nie mam porywającej osobowości. Pasuje do mnie określenie vanilla i nie uważam tego za potwarz. Niewiele było ekscesów w moim życiu, a te które się zdarzyły skrupulatnie wyryły się  na ścianie wstydu mej pamięci. Nie przyciągam uwagi, nie krzyczę z tłumu. Przejdziesz i mnie nie zauważysz. Nigdy nie czułam się duszą towarzystwa. Owszem, mówię bez ogródek swoje zdanie, miewam rubaszne żarty, złośliwe komentarze, czasem rzucę bluzgiem. Jednak dopuszczonych do takiego poziomu poufałości ze mną jest niewielu. Rzadko daję się poznać od tej strony. Pisanie do was jest dla mnie wychodzeniem poza sferę komfortu, pewnego rodzaju walką z własnymi ograniczeniami.

przyjaźń i samotność

Czytaj dalej „Best friend. Forever?”

Nic nie musisz. Możesz wszystko.

nadawanie-znaczenia-różnym-wartościom-w-życiu

Muszę zrobić obiad, muszę odnieść sukces, muszę im udowodnić, że potrafię, muszę posprzątać, muszę się z kimś spotkać, muszę cię lubić, muszę jej podziękować, muszę z nią pójść do kina, muszę robić wszystko najlepiej i muszę się wyróżniać, muszę być lepsza niż inni, muszę dobrze zarabiać, muszę żyć inaczej niż moi rodzice, muszę być cały czas zajęta, bo wylecę z obiegu, muszę być cały czas zadowolona, muszę napisać post, muszę znaleźć superpracę w tej pieprzonej Ameryce. Muszę muszę, muszę, muszę. Gówno prawda, nic nie muszę.

Mogę wszystko.

Czytaj dalej „Nic nie musisz. Możesz wszystko.”

Creativity is a way of operating!

wpis-o-rozbudzaniu-kreatywności

Nie wiem jak wy, ale ja kreatywność od zawsze uważałam za dar, talent, cechę charakteru, którą się posiada lub nie. Ot, po prostu jeden jest bystry, drugi skromny a trzeci kreatywny. Taka cecha nabyta – albo ją wykazujesz, albo nie. Moje przekonanie nie przeszkodziło mi wierzyć także, że każdy człowiek bywa twórczy od czasu do czasu. Na codzień nie przejawia zbyt rozbudowanych pokładów kreatywności, ale czasem nadchodzi flow. To, co trzeba wtedy zrobić to dać się ponieść fali natchnienia, złapać wenę w odpowiednim momencie, jak tylko nadejdzie. A jak nie nadchodzi, to należy cierpliwie czekać na kolejną falę. Czytaj dalej „Creativity is a way of operating!”

Prezent urodzinowy

prezent-urodzinowy

Nie należę do osób, które na przełomie roku spisują listę postanowień. Wydaje mi się ona mało przydatna i jest raczej powodem późniejszego rozgoryczenia niż tryumfu. Może dlatego, że ulegam pokusie i chcę zmieniać wszystko o 180 stopni, najlepiej od razu. Zresztą, nie jestem przecież w tym osamotniona. Często poddajemy się presji postanowień noworocznych spisywanych na szybko, bez refleksji, w stylu wszystko albo nic. Zakładamy, że tyle rzeczy na raz musi się nam udać: nowa praca, świetna figura, naprawiony związek, zaplanowany egzotyczny urlop. My też, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, mamy stać się inni, lepsi, bardziej obowiązkowi, mniej samolubni, bardziej spontaniczni. Wszystko musi być lepiej, bo tak postanawiamy. Ale tak jak szybko sobie obiecujemy, tak samo szybko odpuszczamy. Może nawet nie tyle, że odpuszczamy – zapominamy. Lista dynda na lodówce lub egzystuje nie niepokojona w kalendarzu, za kilka dni przestanie nam mówić cokolwiek, zaczniemy zastanawiać się co nas pchnęło do takich, a nie innych postanowień.

prezent urodzinowy

Czytaj dalej „Prezent urodzinowy”

Nie zapominajmy!

Podziwiam ludzi, którzy znają swoje potrzeby. Potrafią je zdefiniować, wyłuskać z natłoku myśli. Podziwiam ludzi bezkompromisowych, którzy w swoich codziennych wyborach kierują się własnym kodeksem wartości, nie oglądając się na reakcję innych. Zazdroszczę im tej odrobiny egoizmu, który pozwala pamiętać, że postacią najważniejszą na świecie są oni sami. Czytaj dalej „Nie zapominajmy!”