Poza granicami

meczaca-rozmowa-kwalifikacyjna

Chyba nikt nie lubi rozmów kwalifikacyjnych. Stresujesz się i czujesz się jak dzika kaczka pod ostrzałem. Czy znajdzie się ktoś, kto lubi chodzić na te rozmowy? Dla kogo jest to naturalna czynność, taka jak zakupy w spożywczaku?

wychodzenie poza swoją strefę komfortu

Po rozmowie kwalifikacyjnej wychodzę wymęczona jak po godzinnym biegu po lesie. Trzęsą mi się ręce, czuję wilczy głód, mam ogromną ochotę się w jakiś sposób nagrodzić (czekolada? czemu nie!), nawet nie do końca wiedząc za co. Bo oczywiście wraz z podaniem dłoni na pożegnanie obleka mnie to okrutne wrażenie, że byłam nie dość dobra. Że schrzaniłam sprawę. Nic z tego nie będzie.

Uwierz w siebie, powiecie, ale nie uważam, żeby poziom zmęczenia był wynikiem problemów z poczuciem własnej wartości. Jest to bardziej rezultat wymuszonego na mnie ekshibicjonizmu, tej godziny, w której muszę mówić o swoich osiągnięciach, nawet jeśli mam do nich stosunek dość ambiwalentny. Jakże wspaniale by było, gdybym mogła się przedstawić bez konieczności używania tych wszystkich profesjonalnych słów typu: zarządziłam, osiągnęłam, zoptymalizowałam, gdy tak naprawdę uważam, że jedynie: pomogłam komuś coś zrobić, zespół doprowadził sprawę do końca a ja coś zmieniłam przez przypadek i to się okazało lepsze.

Mówienie o sobie – dość paradoksalnie, bo przecież prowadzę osobistego bloga – sprawia mi ogromną trudność. Co u ciebie słychać? To pytanie, na które trudno mi odpowiedzieć. Nie tylko dlatego, że jest bardzo ogólne, ale także dlatego, że wydaje mi się, że u mnie nie słychać nic takiego, co warte byłoby opowiedzenia. Wiele wątków wolę pozostawić dla siebie. Na przykład nie lubię się chwalić swoimi sukcesami.

Podobnie, gdy na rozmowie kwalifikacyjnej słyszę niby niewinne Opowiedz nam coś o sobie, zaciskam pięści. Głęboki oddech. 3, 2, 1. Pora zacząć przedstawienie. Wykrzesać z siebie ten sztuczny entuzjazm, by przekonująco sprzedać historyjkę, która w gruncie rzeczy nic o mnie nie mówi. Którą mam tak naprawdę w nosie. Ale trzeba z uśmiechem i energią, więc z uśmiechem i energią mówię. To nie jest dla mnie naturalne. I myślę, że to męczy najbardziej.

Bardzo często piszę tutaj o wychodzeniu poza swoją strefę komfortu i o pokonywaniu własnych ograniczeń. To dla mnie ważne aspekty życia. Pozwalają mi pozostać otwartą na otaczający mnie świat. Prezentowanie siebie jak towaru podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest dla mnie przekraczaniem bariery swojej wrażliwości, a w zasadzie to nawet intymności. Jestem introwertykiem. Nie jest mi łatwo otworzyć się przed kimś innym, zwłaszcza obcym, ze świdrującym spojrzeniem i formularzem pytań w ręku. Mam świadomość tego ograniczenia i tego, że niewiele mogę z nim zrobić. Zawsze pozostanę dosyć zamknięta. Mogę przesunąć granicę swojej tolerancji o kilka centymetrów, ale nie dokonam radykalnej zmiany. Nie będzie naturalna. Nie stanę się nagle ekstrawertykiem. Akceptuję to.

Chcę ci powiedzieć, że pokonywanie swoich ograniczeń nie zawsze musi się wiązać ze zmianą o 180 stopni. Czasem są to tylko drobne poprawki, które poprawiają komfort życia z samym sobą. Zdarzy się i tak, że przekroczysz granicę tylko po to, by się dowiedzieć, że nigdy więcej już nie chcesz tego zrobić. Ale to zawsze będą zmiany na lepsze. I dlatego warto o nich pamiętać. I też dlatego na rozmowę kwalifikacyjną idę jak na trening. Własnej osobowości. Ciekawi mnie, jak daleko mogę przesunąć granice własnego introwertyzmu. I gdzie jest linia poza którą wychodzić na pewno nie chcę.

 photo via: unsplash.com

3 myśli na temat “Poza granicami

  1. Wg MBTI introwertyzm (ekstrowersja) to preferencja zachowań, jeden z wymiarów osobowości. Nie definiuje umiejętności, zakłada że każdy niezależnie od preferencji jest w stanie daną umiejętność nabyć, wyćwiczyć -to, co różnicuje osoby, to łatwość i energia jakiej potrzebujemy do tego, żeby daną umiejętność wyrobić. Często to kwestia decyzji, w jakim kierunku chcemy się rozwijać. Preferencja nie zmienia się w ciągu życia, to co się zmienia to łatwość korzystania z różnych umiejętności.
    😉

    Lubię to

      1. Wg MBTI możesz rozwijać swój typ przez całe życie, ale nie zmienia się on na inny. To co się zmienia to klarowność z jaką możesz powiedzieć, że jesteś danym typem i świadomość z jaką potrafisz korzystać z wiedzy o rozwoju tego typu w czasie.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s