Amnezja woli

Tekst o tym, że katalogowanie życia jest niepotrzebne

Nie spisuję swoich postanowień, bo je gubię. Dosłownie!

postanowienia, noworoczne, zamiary
Cudów nie ma. Albo działasz, albo pozostajesz na etapie zapisanej kartki papieru.

Zdarza mi się zapisywać moje, niekoniecznie noworoczne, postanowienia w swoim notesie. Zresztą nie tylko je. Zapisuję urywki myśli, nad którymi chciałabym się kiedyś pochylić, zlepki wrażeń z jakichś miejsc, inspirujące zdania, które w chwili, gdy je czytałam, wywarły na mnie wrażenie, a którego to wrażenia nie mogę już przywołać w swej pamięci. Jest lista książek do przeczytania, za którą nie podążam, bo tytuły kupuję i tak zazwyczaj bardzo kompulsywnie. Wypisane są tam metody relaksacji, których nie stosuję. Opis zalet jogi znaleziony w jakimś czasopiśmie i przepisany, zupełnie nie wiem po co.

Kiedy chodziłam do dietetyka, notowałam tam również wszystko to, co danego dnia zjadłam. Dzięki temu wiem, że na przykład dnia 29.11.2012 (czwartek) w mojej buzi wylądowały: drożdżówka, duża kawa latte z syropem karmelowym (do tej pory nie mogę uwierzyć, że w owym czasie regularnie piłam to cukrowe paskudztwo!), kotlet schabowy z surówką z marchewki i kapusty, barszcz ukraiński, batonik (Twix!), pierogi ruskie (6 sztuk) i smażona pierś z kurczaka. Biorąc pod uwagę powyższe menu, łatwo zrozumieć, że dietetyk był mi niezbędny. Uprzedzając wszelkie pytania, mogę powiedzieć, że nadal nie jestem wielorybem, choć robię co w mojej mocy.

Zresztą, to nie wpis o diecie.

Mam wrażenie, że ulegamy iluzji spisywania rzeczy ważnych, które chcemy zapamiętać, zachować w pamięci. Tak, jakby nakreślenie ich na kartce papieru nadawało im moc sprawczą. Jakby miało nas jeszcze bardziej zobligować (i celowo nie użyłam słowa zmotywować) do działania. Piszemy te słowa postanowień, wyrzeczeń, celów, wyzwań, zamierzeń. Niczym kontrakt, ubieramy je w krągłe podpunkty. Rozpalamy w sobie namiętność katalogowania swego życia. Gaśnie ona równie gwałtownie, jak się rozpaliła. Nasz kontrakt gubi się w gąszczu innych notatek, jego znaczenie płowieje natychmiast, by po następnych kilku chwilach ulecieć całkowicie z głowy.

Pamięć jest zwodnicza. Mam podejrzenie, że działa jak klawiszowe skróty CTRL+X i CTRL+V. Coś mi podpowiada, że spisując takie rzeczy, człowiek dosłownie przenosi je na papier. Wycina je ze swojej głowy i wkleja do zeszytu. Mózgowie pozostaje puste, nie skalane niczym wartym zapamiętania. Później trzymasz przed sobą jedynie ten glejt, tylko nie pamiętasz, co on oznacza, skąd się wziął, do czego miał służyć. Albo nawet i nie masz go przed sobą. Wsadziłeś go przecież w-bardzo-łatwo-dostępne miejsce a on zniknął jak kamfora.

Nie uważam wcale, że to jedynie brak woli jest sprawcą braku realizacji swoich postanowień. Bardzo często nie o siłę charakteru chodzi. Po prostu zdarza się, że w bardzo prozaiczny sposób, zapominamy, cośmy sobie postanowili. Nakreślone, piękne zdania w których zamknęliśmy postanowienia, umykają z głowy. Ot, istnieją jedynie po to, by zadowolić chwilową, przelotną potrzebę tworzenia. By zaspokoić ułudę panowania nad chaosem swego życia. Pisanie bowiem jest niemal jak realne działanie. Wymaga zaangażowania mięśni.

Wierzę, że najważniejsze nasze cele są zakorzenione w nas na tyle głęboko, że nie ma potrzeby ich spisywać. Pamięć nie daje zapomnieć o marzeniach. Krąży wokół nich, popycha w ich kierunku. Choć niektórzy mówią, że to po prostu dorastanie, to myślę, że konfabulują.

Jeśli czujesz, że swoje dążenia musisz zapisać, by je zrealizować, to zastanów się nad nimi jeszcze raz. Nie poddawaj się złudzeniu katalogowania życia i tej zbiorowej pasji do tworzenia sztucznie potrzebnych postanowień. Może nie warto marnować kolejnej kartki?

Tyle drzew już umarło z powodu wykorzystywania papieru do niewłaściwych celów…

photo via morguefile.com

4 myśli na temat “Amnezja woli

    1. Spoko, je niestety tez tak robie. I jakos zaraz po tym, jak zapisze cos na kartce, to o tym zapominam. Moje notatki musza byc wiec bardzo precyzyjne, zeby przekazac wszystko dokladnie. No ale doszlam do wniosku, ze o najwazniejszych rzeczach pamietam i tak, bez zapisywania. A wszystkie inne nie zawsze sa warte mojej uwagi.

      Lubię

  1. hmm..mam tak jak piszesz, ale tylko z listami zakupów i rzeczy do zrobienia. przelewam wtedy to co w głowie i działa to jak ctrl+x, ctrl+v niestety. w tym roku postanowiłam spisać listę celów, marzeń, bo przez ostatni rok, a może i dłużej po prostu nie brałam ich pod uwagę i spychałam gdzieś w nieświadomość. zaczęłam pisać też w analogu i w tym miejscu dziękuję Ci za przypomnienie o drzewach, postaram się nie marnować papieru na głupoty. 😉

    Liked by 1 osoba

    1. Bardzo dobrze! Drzewa są wspaniałe, trzeba się o nie troszczyć 🙂
      Co do analogowego zapisywania postanowień. Prowadzę swój dziennik od około 15 lat. Z mniejszymi lub większymi przerwami, ale jednak spisuję tam wiele swoich myśli. Często używam skrótów myślowych, piszę to, co ‚słyszę’ w swojej głowie. I gdy wracam do tych notatek później, to mam problem ze zrozumieniem, o co mi właściwie chodziło 🙂 Mam nadzieję, że Twoje zapiski są dla Ciebie nieco bardziej klarowne.

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s