Gdzie lecisz, Czasie? Od dawna chcę się go o to zapytać, ale nim otworzę usta, ten już dawno minął…
Tonę w oceanie codzienności. Banalne to, prawda? Brak czasu to choroba współczesności. Już dawno to ustaliliśmy. Ponarzekaliśmy, stworzyliśmy bogate portfolio rozwiązań dla zagubionych. Każde z nich szczegółowo spisaliśmy w kolejnej odkrywczej książce, poście i śmiesznej grafice. Narzędzia do żonglowania czasem są zatem dostępne. Tyle, że jakieś takie nieużyte.
Dryfuję więc uparcie w stronę chaosu. Zapominam powoli, co jest normalnością. Ledwie się obudzę, już jestem spóźniona. O kilka dni. Wystrzelam jak bumerang i gdy wracam słońce właśnie pokazuje mi złośliwie język i zachodzi jak gdyby nigdy nic za horyzont. Słoneczko jego mać.
Tęsknię za normalnością. Resztką sił utrzymuję się na powierzchni tego mojego oceanu. Mam nadzieję, że za chwilę przypomnę sobie, że całkiem nieźle pływam.
Albo ktoś rzuci mi koło ratunkowe. W postaci kilku dodatkowych godzin w dobie.
Nie jestem magikiem i nie wyczaruję kolejnych paru godzin. Mogę dodać otuchy, powiedzieć, że dasz radę wrócić na właściwe tory. Wszystko dzieje się po coś!
PolubieniePolubienie
:*
PolubieniePolubienie