Zmiany są dobre

Jesteśmy leniwi względem siebie. Tak, wiem, pisałam to już, ale napiszę jeszcze raz. Odkładamy rzeczy na później. Na nieokreślone później. Budzi nas do działania dopiero przyparcie do muru. Pracę, której nie lubisz zmieniasz nie dlatego, że chcesz, tylko dlatego, że cię z niej zwolniono. Idziesz na terapię nie dlatego, że chcesz, tylko dlatego, że objawy somatyczne zaczęły już poważnie zagrażać twemu zdrowiu. Szukamy prostych rozwiązań. Takich, które wydają się być szybkie, łatwe i gwarantujące rezultaty. Dlatego z taką chęcią chłoniemy historie ludzi, którzy zdecydowali się na radykalny zwrot.

zmiana, rewolucja, ewolucja

Zmień swoje życie! zdają się krzyczeć nagłówki kolorowych pism. Wszędzie mnóstwo pozornych rozwiązań i prostych odpowiedzi. Jak grzyby po deszczu, jedna po drugiej publikowane są historie ludzi, którzy rzucili wszystko i zaczęli od nowa. I to od nowa jest takie wspaniałe, wyzwalające, wypełniające pozytywną energią.

Rewolucja wydaje się prostsza w obsłudze niż ewolucja. Jedyna słuszna droga. Łatwiej ją chłonąć. Bam! i coś się w mgnieniu oka zmienia. Życie staje się łatwiejsze, wybory bardziej oczywiste, priorytety uszeregowane, cele wyznaczone, wartości zakodowane gdzieś głęboko w duszy. Przynajmniej tak wynika z opowieści. Temu człowiekowi, który pracował w korporacji i rzucił ją po 10 latach, by zostać surferem, udało się. Kobiecie, która postanowiła hodować pszczoły też się udało. Po miesiącu od zmiany swojego życia, nadal jest szczęśliwa. No, wow.

Karmi się nas wizją, że zwrot o 180 stopni to jedyna słuszna droga. Że sukces wprowadzania zmian w życiu polega na wywróceniu go do góry nogami, na zbuntowaniu się przeciwko wszystkiemu, co do tej pory robiliśmy i w co wierzyliśmy. Zmiana oznacza wybuch. To fajerwerki euforii. Dynamit rozsadzający wszystko, czym do tej pory narośliśmy.

Tyle, że to myślenie na skróty. Łatwe rozwiązania nie zawsze są tymi najlepszymi. I trwałymi. Ludzie się w ten sposób nie zmieniają. Oni jedynie odreagowują minione lata rozczarowań. Później przyjdzie otrzeźwienia. Euforia pierwszych miesięcy minie. Słońce zajdzie, pszczoły pójdą spać na zimę. I co zostanie?

Nie zrozumcie mnie źle. Nie krytykuję ludzi, którzy podejmują radykalne decyzje. Czasem takich trzeba. Jednak uważam, że to dopiero początek drogi, nie jej koniec. Konsekwencją zmiany rewolucyjnej może być przeprowadzka do Kaliforni, na wieś, rozwód z mężem, rzucenie pracy. Ale ona nie zmieni na stałe sposobu w jaki myślisz. Nie zmieni twoich przyzwyczajeń, zwłaszcza tych względem siebie. Nie oduczy cię tej ostrej jak sztylet samokrytyki, nie wyzwoli cię z okowów wyuczonej bezradności, nie nauczy uważności i sprawczości. Da ci namiastkę poczucia spełnienia, muśnie wizją lepszego życia, ale nie zagwarantuje ci niczego.

W tym pośpiechu rewolucjonizowania wszystkiego, nie zapominajmy, że ewolucja też jest opcją. Mniej spektakularna, dla wytrwałych, następująca krok po kroku. Buduje od podstaw. Najpierw tworzy fundamenty, później stawia szkielet, a na końcu wypełnia wnętrze. Trzeba siły i samozaparcia, by doprowadzić ją do końca. Łatwo zawrócić w międzyczasie, pozostawić zbudowane fundamenty bez zadaszenia. Łatwo stracić zapał, gdy rezultaty nie są widoczne. Ba! Rezultaty nie są gwarantowane! Ryzyko zniechęca, a dawne przyzwyczajenia są kuszące. Jednak taka zmiana jest trwalsza i zrobiona bardziej świadomie. Masz pewność, że nie dokonujesz jej impulsywnie, że nie będziesz żałować jej konsekwencji, że wypływa z głębi twoich pragnień. Zmiana ewolucyjna dorasta razem z tobą. Do zmiany rewolucyjnej niejako musisz dorosnąć po jej przeprowadzeniu. Czy podołasz? Oto jest ryzyko.

Niezależnie od tego, którą wersję wybierasz, jesteś strażnikiem swojej zmiany. Strzeż jej z szeroko otwartym umysłem. Zmieniaj się. Zmiany są dobre.

photo via unsplash.com

4 myśli na temat “Zmiany są dobre

  1. Moim zdaniem oba typu zmiany mogą być świadome i trwałe, i mi by bylo trudno mówić o wyższości jednych nad drugimi. Według mnie to kwestia wyboru i dopasowania do stylu indywidualnego/temperamentu.
    Ale ten mój typ już tak ma, że (parafrazując) „Względność, widzę względność, względność widzę”;)

    Lubię to

    1. Zmiana czyli bunt wobec surowej rzeczywistości. Nie lubię zmian, gdyż są dowodem naszych niepowodzeń. Nie istotne nawet czy mamy na te porażki wpływ czy też nie. Osobiście wolę wprowadzać korekty na początku podróży, a nie zawracać na autostradzie. I nie wiem czy zmiany sa dobre skoro zazwyczaj wywodzą się z konieczności.

      Lubię to

      1. Zmiany niekoniecznie wypływają z buntu wobec czegoś w naszym życiu. Często wynikają z potrzeby przemiany, z potrzeby znalezienia się w innym punkcie życia. W tym sensie zmiana nie jest porażką ani nie jest przymusem. Jest reakcją na to, co nasze myśli nam podpowiadają. Jest sposobem zadbania o wewnętrzne potrzeby.

        Lubię to

        1. Tylko, że ta potrzeba przemiany musi się z czymś wiązać. Przecież nie jest tak, że jak wszystko idzie po naszej myśli (satysfakcja z życia, miłość, praca, dzieci, rodzina, spełnione marzenia i ambicje, kasa etc) to występuje potrzeba przemiany. Kto o zdrowych zmysłach chce się znaleźć w innym miejscu?:) Mi szare komórki podpowiadają, że do zmiany popycha nas porażka, która może być gigantycznych rozmiarów jak i małych mikroskopijnych. Nie układa się w pracy to jadę do Nowej Zelandii zbierać ziemniaki, żona ma mnie w poważaniu to szukam odskoczni, moje marzenia spełzły na niczym to jadę znowu do Nowej Zelandii zbierać ziemniaki etc..

          Z drugiej strony sam już nie wiem. Jedną z najważniejszych rzeczy w naszym życiu jest znalezienie swojego miejsca (na wielu płaszczyznach), a drogą ku temu są nasze wybory, których dokonujemy. Jeżeli zaś dokonujemy złego wyboru i trafiamy nie tam gdzie chcemy to znaczy, że trzeba wprowadzić korektę/zmianę. Ten ‚zły wybór’ jest zaś naszym niepowodzeniem.. dobrze bronię swojej tezy?

          Albo ja po prostu nie potrafię zrozumieć, że zmiany można dokonać jak się jest w danej chwili z kogoś/czegoś szczęśliwym.. być może za bardzo cenię ten stan.

          ps. czemu i Ciebie nie można edytować swoich błędów ortograficznych?:)

          Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s